Spa dementuje plotki mówiące o wypadnięciu z kalendarza

Na utrzymanie wyścigu w Ardenach liczą Max Verstappen i Carlos Sainz.
08.07.2216:22
Maciej Wróbel
342wyświetlenia
Embed from Getty Images

Dyrektor Grand Prix Belgii - Vanessa Maes - zdementowała doniesienia mówiące o tym, jakoby wyścig w Spa-Francorchamps już teraz był pozbawiony miejsca w prowizorycznym kalendarzu na sezon 2023.

Przyszłość Grand Prix Belgii stoi pod znakiem zapytania od dłuższego czasu. W tym tygodniu holenderskie media poinformowały nawet, że eliminacja na słynnym torze Spa-Francorchamps nie znalazła się w prowizorycznym kalendarzu na przyszły rok. Podobny los miał spotkać Grand Prix Francji na torze Paul Ricard.

To byłaby wielka szkoda, gdybyśmy stracili Spa - powiedział urodzony w belgijskim Hasselt Max Verstappen. To mój ulubiony tor na świecie.

Carlos Sainz uważa natomiast, że F1 goni za pieniędzmi organizując wyścigi w Las Vegas czy Miami i liczy na to, że system rotacji pozwoli na zachowanie klasycznych europejskich Grand Prix. Rozumiem, że Francja czy Spa nie są w stanie pozwolić sobie na coroczną organizację wyścigu, ale może chociaż udałoby się tam jeździć co dwa czy trzy lata - stwierdził kierowca Ferrari.

Dyrektor belgijskiego obiektu, Vanessa Maes, uspokaja i twierdzi, że ostatnie informacje odnośnie prowizorycznego kalendarza są zdecydowanie nieoficjalne.

Bardzo chciałabym poznać źródło tych informacji - powiedziała Maes w rozmowie z La Derniere Heure. Zostałam zapewniona przez FIA, iż nie istnieje żaden koncepcyjny kalendarz, który krąży wśród zespołów. To wyłącznie spekulacje.

Na pewno odbywają się rozmowy. Zbliżamy się do końca naszego kontraktu, podobnie jak Monako i Le Castellet i wciąż negocjujemy prolongatę. Maes potwierdziła też, że do ostatniego spotkania z władzami F1 doszło podczas ostatniego wyścigu na Silverstone.

Mogę jedynie powiedzieć, że spotkanie przebiegło pozytywnie. Są świadomi usprawnień, jakie wprowadziliśmy na torze zeszłej zimy, a także przedstawiliśmy nasze plany na dodatkowe uatrakcyjnienie tegorocznej imprezy.

Maes dodaje też, że osobiście rozmawiała ze Stefano Domenicalim. Powiedział mi, że chce przyszłości ze Spa-Francorchamps, lecz nie był w stanie powiedzieć jakiej przyszłości i w jaki sposób chce to osiągnąć. Pokładam w tym jednak wiarę i powinniśmy wiedzieć więcej w ciągu nadchodzących tygodni, tuż przed wyścigiem, który ma miejsce pod koniec sierpnia.

Nawet jeśli Chiny i Południowa Afryka zostałyby potwierdzone, ciągle zostaje jedno lub dwa miejsca. Nie ma więc potrzeby panikować, a ja nadal jestem pełna wiary. Spa-Francorchamps jest częścią historii Formuły 1 - zakończyła Maes.