Binotto: Kwestionowałem to, czy powinienem nadal kierować Ferrari

Włoch przyznaje, że popełnił błędy, ale teraz walczy o wyprowadzenie zespołu z kryzysu.
05.09.2012:02
Nataniel Piórkowski
522wyświetlenia


Szef Ferrari - Mattia Binotto, przyznał, że po fatalnym starcie sezonu 2020 zadawał sobie pytania o to, czy jest odpowiednią osobą do kierowania zespołem.

Scuderia ma za sobą jeden z najgorszych występów w ostatnich latach - podczas Grand Prix Belgii żaden z jej bolidów nie został sklasyfikowany w czołowej dziesiątce. Afera związana z nieregulaminową jednostką napędową oraz problematyczna koncepcja bolidu SF1000 doprowadziły do pojawienia się sugestii o tym, iż Binotto powinien stracić stanowisko szefa ekipy.

Włoch przekonuje, że choć nadal ma poparcie zarządu firmy, to sam zastanawiał się nad tym, czy powinien dalej przewodzić pracom stajni z Maranello.

Binotto udzielił wywiadu Corriere della Sera, w którym został zapytany o to, czy jego pozycja była zagrożona. W odpowiedzi wyjaśniał: Prawdę mówiąc nigdy tak nie było, ponieważ wiem, że mam wsparcie ze strony moich menadżerów. Kwestionowałem jednak siebie. Myślałem o tym, czy jestem odpowiednią osobą na stanowisko szefa zespołu.

Binotto doszedł do wniosku, że nie wszystkie jego decyzje okazały się trafne. Powiedział jednak sobie, że dysponuje wszelkimi niezbędnymi narzędziami do wyprowadzenia Ferrari z kryzysu.

W niektórych obszarach mogłem poradzić sobie lepiej - na przykład reorganizacja techniczna mogła zostać przeprowadzona wcześniej. Uważam jednak, że 25 lat pracy w Formule 1 i znajomość tej firmy są kluczowymi czynnikami, które pozwolą mi dobrze wykonywać moją pracę.

Na początku roku Ferrari dokonało reorganizacji działu technicznego, dzięki czemu Binotto mógł znacząco zredukować swoje zaangażowanie w kwestie projektowe i skoncentrować się na obowiązkach organizacyjnych i kierowniczych.

Włoch przyznał, że być może zbyt bardzo pochłonęły go negocjacje na temat nowego porozumienia Concorde oraz rozmowy na temat kontraktów dla Charlesa Leclerca i Carlosa Sainza.

Będąc szefem zespołu twoim priorytetem nie są kwestie techniczne. Pracowaliśmy nad odnowieniem umowy z Charlesem, zatrudnieniem Carlosa. Działaliśmy także na wielu innych frontach.

Możliwe, że ze względu na mniejszy nacisk na obszar techniczny, nie byliśmy wystarczająco zorganizowani w podziale obowiązków. Nie zapominajmy jednak o tym, że zostałem szefem zespołu półtora roku temu, bez uprzedzenia. Potrzeba czasu. Pokazały to wszystkie zwycięskie cykle.

Gdy pomyślę o Ferrari z 1995 roku a później z 2000, to w zespole zmieniło się mnóstwo rzeczy. Ta reorganizacja nie będzie ostatnią.

Binotto dodał również, że chociaż dyrektor generalny Ferrari - Louis Camilleri oraz prezes John Elkann mają zdecydowanie inne osobowości od zmarłego Sergio Marchionne, to nie są tak zdystansowani od Scuderii, jak sugerują to niektórzy obserwatorzy.

To jedna z najbardziej błędnych ocen, jakie słyszę. Nie jestem osamotniony, mogę was o tym zapewnić. Otrzymuję od nich porady. Z pewnością ich styl przywództwa różni się od tego, do którego byliśmy przyzwyczajeni w przyszłości. Nie jestem w tym sam. Po prostu tak nie jest.