McLaren bez większych poprawek bolidu przed GP Australii
Obecni mistrzowie świata zamierzają podejść do początku sezonu w zachowawczy sposób.
24.01.2609:38
45wyświetlenia
Embed from Getty Images
McLaren nie planuje znaczących aktualizacji swojego bolidu na sezon Formula 1 2026 w najbliższych tygodniach i - w przeciwieństwie do zespołu Haasa - zamierza podejść do początku sezonu w bardziej zachowawczy sposób.
Kilka dni wcześniej szef stajni z Kannapolis - Ayao Komatsu, wyraził przekonanie, że do Grand Prix Australii wszystkie bolidy znacząco wyewoluują. McLaren prezentuje jednak odmienne podejście.
Zespół zaprezentuje oficjalnie model MCL40 dopiero 9 lutego, a więc długo po pierwszych jazdach podczas przedsezonowych testów w Barcelonie. Te odbędą się w dniach 26-30 stycznia, przy czym każda ekipa będzie mogła korzystać z toru tylko przez trzy dni. McLaren zdecydował się pominąć co najmniej pierwszy z nich.
Mimo to urzędujący mistrzowie świata zorganizowali już spotkanie z mediami poświęcone nowemu samochodowi oraz rewolucyjnym przepisom technicznym 2026, obejmującym zarówno podwozie, jak i jednostki napędowe. Szefowie techniczni zespołu jasno dali do zrozumienia, że ich priorytetem jest zrozumienie nowej koncepcji podczas testów i pierwszego wyścigu sezonu, a nie natychmiastowe wprowadzanie poprawek.
W McLarenie pojawiają się również znaki zapytania dotyczące tego, czy dotychczas bardzo dobra korelacja między symulatorem a danymi z toru utrzyma się przy zupełnie nowych regulacjach.
Jak zaznaczył Temple, wczesny etap cyklu regulaminowego utrudnia pełną ocenę sytuacji.
McLaren nie planuje znaczących aktualizacji swojego bolidu na sezon Formula 1 2026 w najbliższych tygodniach i - w przeciwieństwie do zespołu Haasa - zamierza podejść do początku sezonu w bardziej zachowawczy sposób.
Kilka dni wcześniej szef stajni z Kannapolis - Ayao Komatsu, wyraził przekonanie, że do Grand Prix Australii wszystkie bolidy znacząco wyewoluują. McLaren prezentuje jednak odmienne podejście.
Zespół zaprezentuje oficjalnie model MCL40 dopiero 9 lutego, a więc długo po pierwszych jazdach podczas przedsezonowych testów w Barcelonie. Te odbędą się w dniach 26-30 stycznia, przy czym każda ekipa będzie mogła korzystać z toru tylko przez trzy dni. McLaren zdecydował się pominąć co najmniej pierwszy z nich.
Mimo to urzędujący mistrzowie świata zorganizowali już spotkanie z mediami poświęcone nowemu samochodowi oraz rewolucyjnym przepisom technicznym 2026, obejmującym zarówno podwozie, jak i jednostki napędowe. Szefowie techniczni zespołu jasno dali do zrozumienia, że ich priorytetem jest zrozumienie nowej koncepcji podczas testów i pierwszego wyścigu sezonu, a nie natychmiastowe wprowadzanie poprawek.
Między Barceloną a Melbourne to, co zobaczycie, będzie w dużej mierze tym, z czym pojedziemy w pierwszym wyścigu- powiedział Rob Marshall, dyrektor techniczny McLarena.
Znaczna część naszej pracy skupi się na zrozumieniu tego samochodu. Musimy też brać pod uwagę to, co robi konkurencja. Musimy inspirować się tym, co mogą osiągnąć i co zdecydują się nam pokazać albo nie.
Musimy być maksymalnie skupieni na opanowaniu tego bolidu. Jest bardzo skomplikowany. Wszystko jest nowe. Jest wiele elementów, które trzeba odpowiednio ustawić i dostroić. Wprowadzanie dużej liczby nowości na bardzo wczesnym etapie tylko by to skomplikowało. Lepiej najpierw dobrze zrozumieć platformę, zanim zbyt szybko zaczniemy ją przeprojektowywać, jeszcze zanim samochód na dobre wyjedzie na tor.
W McLarenie pojawiają się również znaki zapytania dotyczące tego, czy dotychczas bardzo dobra korelacja między symulatorem a danymi z toru utrzyma się przy zupełnie nowych regulacjach.
Jeśli chodzi o to, czy pakiety aerodynamiczne przełożą się bezpośrednio z naszych narzędzi na osiągi na torze - oczywiście mamy taką nadzieję- dodał dyrektor techniczny ds. osiągów, Mark Temple.
Jednak są pewne elementy nowych przepisów, które sprawiają, że aerodynamika staje się bardziej złożona i - nie wiem, czy "nieprzewidywalna" to właściwe słowo - ale na pewno trudniejsza do przewidzenia na torze.
Jak zaznaczył Temple, wczesny etap cyklu regulaminowego utrudnia pełną ocenę sytuacji.
Dopóki nie wyjedziemy na tor i nie zobaczymy, gdzie dokładnie pojawiają się różnice między tym, co przewidują nasze narzędzia, a tym, co obserwujemy w rzeczywistości, trudno mieć pełne zaufanie. Dlatego wszyscy tak bardzo czekamy na wyjazd na tor: wreszcie możemy zobaczyć, gdzie są te luki, uporządkować "znane niewiadome", a potem zdecydować, jak uwzględnić to w dalszym rozwoju i procesach na kolejne tygodnie i miesiące.